O komunikacji online czyli drugi człowiek po tamtej stronie internetu

O trudach komunikowania się online pisałam już wcześniej, przy okazji uwag na temat instrukcji. Cała reszta komunikacji zdalnej jest równie trudna, z tego samego powodu: deprywacja sensoryczna. Innymi słowy, zamierzone przez Ciebie znaczenie – a także Twoje intencje czy poziom zaangażowania (nie bez wpływu przecież na poziom zaangażowania Twojego rozmówcy) – musi oddać sam tekst, bez intonacji, mimiki czy mowy ciała. Pozbawiony tych wszystkich dodatkowych sygnałów Twój odbiorca może opacznie Cię zrozumieć.

Wydaje się, że w dydaktyce online obawiać się przede wszystkim należy, że uczeń źle zinterpretuje Twoje oczekiwania w sprawie zadania, które dla niego przygotowałaś. To prawda, ale inne nieporozumienia są równie niepożądane. Brak różnych sygnałów para- i niewerbalnych ułatwiających zrozumienie intencji tego drugiego często rekompensujemy sobie nadczytując nasze wyobrażenia o tych intencjach. Przykład? Niewinnie żartobliwa uwaga odczytywana jest jako prześmiewcza. Zbytnia bezpośredniość daje podstawę do założenia, że ktoś nas nie szanuje. Nadmierny formalizm bywa odczytywany jako zarozumialstwo czy chęć okazania swojej wyższości (lub tego, że ktoś się na nas dąsa). Efektem takiego nadczytywania jest kwas i frustracja. Nie bez powodu o jednym z popularnych mediów społecznościowych – w których komunikacja do nie dawna była wyłącznie tekstowa – krążył kiedyś żart: "Facebook: destroying friendships since 2004" (Facebook: niszczymy przyjaźnie od 2004 roku).

Co Ty, jako nauczyciel online możesz z tym wszystkim zrobić? Po pierwsze, miej świadomość problemu. Po drugie, z rozmysłem odrzuć skłonność do nadczytywania i zawsze zakładaj dobrą wolę drugiej strony. Po trzecie, sama pamiętaj, że odbiorcą komunikatu jest ktoś, kto – jak każdy – ma skłonność do rekompensowania sobie po swojemu całej niewiadomej komunikatu. Zadbaj o to, by pozostało jak najmniej miejsca na takie autorskie uzupełnienia. Może czasami spróbuj komunikacji w formie wideowiadomości... I wreszcie: uświadamiaj uczniom, jak ważna jest pozytywna uważność wobec tego drugiego w komunikacji online. Czyli, krótko mówiąc, jak ważne jest, by pamiętać, że po tamtej stronie internetu jest drugi człowiek.

Na koniec jeszcze krótka uwaga o drugiej stronie komunikacji tekstowej: jak większość spraw ma ona różne odcienie, ma też zalety. Podstawową z nich jest to, że to komunikacja asynchroniczna, w zwolnionym tempie, dająca czas do namysłu i możliwość zapobieżenia nerwowym ruchom, których potem czasem żałujemy. Wyjaśnię to na przykładzie historii pewnego maila. Mail – mój do studentki, która w jakimś momencie przestała pojawiać się na moich zajęciach – zaczął się następująco:

Szanowna Pani,
warunkiem uzyskania zaliczenia z mojego przedmiotu jest obecność na zajęciach. Lekceważąc ten fakt, idzie Pani zdecydowanie w kierunku oceny niedostatecznej.
z poważaniem
@

Czy jednak można jednocześnie blogować o tym, jak ważne jest pamiętać, że po drugiej stronie internetu jest człowiek i wysyłać takie maile? Jeżeli chce się zachować spójność wewnętrzną – nie. Na drodze odzyskiwania tej spójności, mail do studentki przybrał następującą postać:

Pani Kasiu,
dotąd znałam Panią jako solidną osobę i sumienną uczestniczkę moich zajęć*. Ostatnio nie widuję Pani ... Czy coś się dzieje?
pozdrawiam
@

Odpowiedź przyszła szybko. Okazało się, że faktycznie, u pani Kasi (imię zmyślone) działo się coś poważnego. Skąd wiem, że tak było naprawdę?

A jakie to ma znaczenie?

*to akurat fakt


65 wyświetlenia

©2018 by wiem. Logo by Michał Kwaterski.

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now